Był jednym z faworytów 68. Tour de Pologne, niestety Markowi Rutkiewiczowi (CCC Polsat Polkowice) znowu nie udało się wygrać naszego narodowego wyścigu, mimo bardzo ambitnej jazdy.- Znów się nie udało...
- Nie udało się, niestety. Myślę, że gdyby nie ten nieszczęsny Cieszyn i decyzja sędziów, którzy niesłusznie doliczyli mi siedem sekund, byłbym czwarty. Przyjechałem w tej samej grupie co Tomek Marczyński (CCC Polsat Polkowice) czy Bartosz Huzarski (reprezentacja Polski), a sędziowie dwa, trzy metry policzyli jako stratę. Nie rozumiem tego.
- Czy mimo tej sędziowskiej decyzji jesteś zadowolony z tegorocznego Touru i swojej jazdy?
- Ostatecznie zająłem dziesiąte miejsce w generalce. Byłem bardzo dobrze przygotowany do tego wyścigu i pudło było w zasięgu ręki. Miałem siły na podium. Jestem trochę smutny i rozczarowany, ale taki jest sport. Za rok znów podejdę i spróbuję wygrać. Brakuje niewiele. Cadel Evans dopiero w wieku 34 lat wygrał Tour de France. Trzeba robić swoje i nie poddawać się.
- Na TdP sezon się kończy. Jakie masz najbliższe plany startowe?
- Mieliśmy jechać za tydzień rekonesans olimpijski w Londynie, ale zostajemy w Polsce na dwóch wyścigach zaliczanych do ProLigi. Ten cykl jest bardzo ważny dla naszej ekipy, bo zajmujemy pierwsze trzy miejsca. Potem wybieramy się do Hamburga na Vattenfall Cyclassics, a jeszcze później Bergamasca. Jeśli wszystko dobrze pójdzie, to później zaczniemy przygotowania do mistrzostw świata w Kopenhadze.
Źródło: "tdp2011.s24.pl"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz