Tegoroczne szosowe mistrzostwa Polski były mistrzostwami Tomasza Marczyńskiego. Zawodnik teamu CCC Polsat Polkowice najpierw niespodziewanie wygrał złotoryjską czasówkę, a w niedzielę na Rynku był szybszy od swojego kolegi z drużyny Tomasza Smolenia oraz Macieja Paterskiego (Liquigas-Cannondale).- Dublet ustrzelony. Ostatnim zawodnikiem, który w jednym roku sięgnął po złoto w czasówce i we "wspólnym" był twój obecny dyrektor sportowy Piotr Wadecki (2000). Widać po twoim uśmiechu na twarzy, że radości nie ma końca.
- Nie ma co ukrywać: czuję się świetnie. Jestem bardzo szczęśliwy. To coś niesamowitego, by w jednym roku wygrać oba mistrzowskie wyścigi. Przeżywam akurat jeden z najszczęśliwszych okresów, jakie kiedykolwiek miałem.
- Z jakim samopoczuciem wstałeś dzisiaj rano z łóżka? Po czasówce prawie wszyscy zaliczali ciebie do grona faworytów.
- Wiedziałem, że jestem w naprawdę dobrej formie. Wygrałem przecież nawet czasówkę, która nie jest moją mocną stroną. Tak mi się przynajmniej do tej pory wydawało... Zdawałem sobie z tego sprawę, że jeśli "wspólny" ułoży się po mojej myśli, to mogę zwyciężyć i dzisiaj. Tak też się stało. Jest naprawdę super.
- Na koncie masz już w sumie cztery medale z MP. W przyszłym dorzucisz kolejne?
- Na razie o przyszłorocznych MP nie myślę. Koncentruję się na tym sezonie.
- A w tym sezonie czekają na ciebie występy w...
- Za kilka dni wystartuję w Wyścigu Solidarności i Olimpijczyków, a później będę miał kilka luźniejszych dni. W połowie lipca wezmę udział w dwóch klasykach we Włoszech, a potem jeszcze w Tour de Pologne.
źródło: s24.pl, rozmawiał wb
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz