W zeszłym roku Marek Rutkiewicz (CCC Polsat Polkowice) wygrał Szlakiem Grodów Piastowskich. W tym sezonie "Rutek" walczył do końca, by obronić tytuł, ale w klasyfikacji generalnej przegrał ze Słoweńcem Robertem Vrecerem (Perutnina Ptuj).- Plan był taki, by zaatakować na ostatniej rundzie na Przełęcz Walimską...
- Atakowałem na zjeździe, na podjeździe. Praktycznie wszędzie. Lecz lider był nie oderwania. Ostatnią rundę jechał z dużej płyty. Był bardzo mocny, miał jeden czy dwa kryzysy, ale zaraz je przetrzymywał, łatał dziurę i dalej atakował.
- Przez dłuższą część dystansu z przodu uciekał twój kolega z drużyny Jacek Morajko. Takie były ustalenia przed wyścigiem?
- Dokładnie takie. Chcieliśmy, by ekipa lidera pomęczyła się w peletonie i goniła ucieczkę. Dobrze, że pojechał właśnie Jacek z Matiją Kvasiną. Powygrywał przy okazji trochę premii. Był nawet taki scenariusz, byśmy na jednym z podjazdów spróbowali oderwać lidera i przeskoczyli do Jacka. Vrecer był jednak nie do zgubienia. Do decydujących skoków doszło na ostatnim okrążeniu.
- Wygrałeś etap, zdobyłeś zieloną koszulkę punktową. Masz więc chyba powody, by być zadowolony.
- Jako drużyna jesteśmy bardzo zadowoleni z naszej jazdy. Pokazaliśmy, że jesteśmy najlepsi w Polsce i że na dużo nas stać. Wszystkie etapy pojechaliśmy na swoim poziomie: czasówkę, jak i góry. Ale niestety ten jeden kolarz był poza zasięgiem.
źródło: s24.pl
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz